28 listopada 2016
Safari nurkowe w Egipcie - Morze Czerwone

Safari po Morzu Czerwonym – czyli nalofoty.pl podbija Egipt

 


 

Najbliższa wyprawa do Egiptu >>sprawdź termin<<

 

 


 

Byłam w Egipcie ponad 8 lat temu zaraz na początku mojej przygody z nurkowaniem. Wówczas Morze Czerwone zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Przepiękne kolorowe rafy, mnóstwo rybek, czułam się jak w akwarium. Wielu doświadczonych nurków mówiło wówczas, że Egipt to podwodny raj i nigdzie indziej nie ma takiego bogactwa podwodnego świata i to dodatkowo w tak przystępnej cenie. Postanowiłam sprawdzić to sama. Przez 8 lat podróżowałam po różnych zakątkach naszego globu, nurkowałam w różnych miejscach gdzie czasami jedno nurkowanie kosztowało ponad 100 euro, ale wspomnienie Egiptu i jego cudownych raf nadal tkwiło w mojej pamięci. Szczególnie, że mój  pierwszy pobyt tam zaczęłam od chyba najfajniejszego safari, którego trasa biegła po najpiękniejszych rafach Morza Czerwonego -  Złoty Trójkąt - czyli Brothers Islands, Dedalus i Elphistone Reef.

Przez wiele lat nie wracałam do Egiptu, a potem kiedy postanowiłam namówić Adama, który jako instruktor z 20 letnim stażem nurkowym nigdy w Egipcie nie był, na wyjazd, niestety sytuacja w Egipcie pogorszyła się i trochę strach było tam latać. W listopadzie tego roku dostaliśmy zaproszenie od właściciela łodzi, z którym planujey podjąć współpracę  w przyszłości, na 7 dniowe safari – Brothers Islands + North, celem było sprawdzenie łodzi, aktualnej sytuacji w Egipcie  ale też przede wszystkim przekonanie Adama do Egiptu – nie dość, że nie przepada on za zbyt ciepłą wodą to jeszcze kultura muzułmańska nie jest jego ulubioną. Po wielkich trudach, w końcu się udało i zimnolubny nurek dał się namówić na nurkowania w  wodzie o temperaturze 26-30 stopni.

 

 

Najbliższa wyprawa do Egiptu >>sprawdź termin<<

 

 

Poniżej jego  pierwsze wrażenia z pobytu w Egipcie:

 

„Wiele osób pyta mnie o wrażenia z pierwszej wyprawy do Egiptu, z której właśnie wróciłem (tak, tak pomimo że nurkuję od ponad 20 lat nigdy nie byłem w Egipcie).

Po pierwsze - szybki, łatwy i przyjemny przelot - z Okęcia 4,5 godziny i byliśmy w Marsa Alam (nie zdążyłem nawet kapci zmienić). Tam już czekał na nas uśmiechnięty właściciel łodzi. Z lotniska 15 min transfer busikiem grubo zasłanym ocelotem, który sprawnie dowiózł nas do portu. Ponieważ dotarliśmy dzień przed resztą grupy mieliśmy czas wyjść w miasto i zapoznać się z miejscową kulturą. Spodziewałem się bardzo żywiołowego zachęcania kupców do swoich ofert, ale nie odbiegało to znacząco od innych, podobnych miejsc na świecie. Co więcej,  byliśmy bardzo przyjemnie i miło przyjmowani: herbatka, masaż...,  a to tylko podczas zapoznawania się z ofertą. Pomimo, że nie nastawiałem się na zakupy w tym dniu, to udało mi się usłyszeć ceny o połowę niższe od wyjściowych, i do tego zostałem ich najlepszym przyjacielem. W każdym sklepie poznawaliśmy nowych egipskich przyjaciół dających nam najlepsze ceny w mieście. Jak przeszliśmy przez kilkanaście sklepów mieliśmy już sporo nowych przyjaciół, którzy bezbłędnie zwracali się do nas po imieniu. Ba, nawet kupcy, do których jeszcze nie dotarliśmy już byli naszymi przyjaciółmi. Nie tylko już zwracali się do nas po imieniu, ale znali naszą całą historię opowiadaną już na bazarku od czasu podejścia do  pierwszego sprzedawcy.

 

Nurkowanie zaczęliśmy oczywiście od check dive na jednej z raf z okolicach Marsa Alam. Nie spodziewałem się po tym nurkowaniu nic więcej jak tylko dopasowania balastu, ale ku mojemu zaskoczeniu po paru minutach spędzonych na piachu gdzie poszukiwaliśmy Dugonga,  przepłynęliśmy na bardzo ładną rafkę z bogactwem korali i ryb. Na łódź wyszliśmy po 1,5 godzinnym nurkowaniu. Późniejsze nurkowania były coraz ładniejsze z kulminacją na Wyspach Braci, gdzie poza bogactwem kolorów, kształtów, faktury tutejszego życia to również woda dorównywała całej reszcie przejrzystością i błękitem. Niestety, nasza podróż z Marsa Alam wiodła w kierunku Hurgady. Im bardziej zbliżaliśmy się do mety tym życie stawało się uboższe, rafy bardziej zniszczone, woda mniej przejrzysta. Nawet sławny wrak Thistlegorm tego nie zmienił. Wiem, że bardzo podoba Wam się ten wrak. Na mnie jednak  on kompletnie nie zrobił żadnego wrażenia. Wręcz przeciwnie, na zaplanowane 4 nurkowania na tym wraku zrobiłem tylko 2, dzienne i nocne. W porównaniu do naszych bałtyckich wraków brakowało w nim tej otoczki mistycyzmu, wraku wyłaniającego się z bezkresnego mroku za sprawą naszych latarek, odzianego gdzieniegdzie w złowieszcze sieci. Bogatszy w to doświadczenia wiem, że kolejne rejsy będę planował z ominięciem północnej części Morza Czerwonego (nie dotyczy Dahab bo mam nadzieję, że i tam zawitam).

 

Bardzo duża załoga naszej łodzi (12 osób) powodowała, że wszystko działało perfekcyjnie. Każdy z członków załogi znał i zwracał się do nas po imieniu już od pierwszego spotkania! Nam zapamiętanie imienia naszego przewodnika  Hatima zajęło 2 dni. Na łodzi w każdym miejscu czułem się traktowany wyjątkowo. Na stołówce jeżeli zabrakło jakiejś potrawy na dokładkę, kucharz puszczał do mnie oko i przygotowywał co potrzebowałem. Przecież byłem jego najlepszym przyjacielem! Poczułem to chyba najbardziej jak po kolacji zostałem zaproszony na ich kolację na podłodze, gdzie wszyscy jedliśmy z jednej miski. Dla mnie było to duże wyróżnienie.

 

Priorytetem naszego gospodarza i właściciela łodzi było nasze bezpieczeństwo. Robiąc nurkowania z łodzi bez użycia pontonów, i tak pontony krążyły patrolując teren i sprawdzając czy kogoś nie zwiało (czasami prądy były dość silne). Pod łodzią na 5m wisiała butla z powietrzem jakby komuś,  zabrakło gazu pod koniec nurkowania – a przy tak pięknych rafach jest to bardzo prawdopodobne,  bo aż nie chce się z wody wychodzić.

Zatem reasumując, miałem przyjemność spotkać się z bardzo miłymi Egipcjanami zarówno na łodzi jak i na lądzie. Nurkować na pięknych  rafach na południu. To wszystko okraszone gorącym egipskim słońcem i ciepłą błękitną wodą Morza Czerwonego.

Wniosek: teraz będę częściej zaglądał do kraju Faraonów na safari ale te południowe. Zresztą zaraz po powrocie zaplanowaliśmy najbliższy wyjazd już na luty 2017 – tak więc ekipa nalofoty.pl ponownie wraca do podwodnego Egiptu na Safari po jego najpiękniejszych rafach – Brothers Islands, Dedaluls, Elphistone – w planach rekiny i to te  najfajniejsze – młoty.”

 

 

Najbliższa wyprawa do Egiptu >>sprawdź termin<<

 

 

Ja mogę dodać tylko od siebie, że rzeczywiście południowe rafy Morza Czerwonego nie mają sobie równych, ilość kolorów jakie przybiera tam podwodne życie nie mieści się chyba z żadnej skali a bogactwo form i kształtów, niesamowita ilość podwodnych gatunków przyprawia o zawroty głowy. To raj dla podwodnych fotografów i filmowców. Wszystko to co gdzie indziej na świecie udaje się spotkać tu po prostu jest na każdym nurkowaniu. Niestety też z przerażeniem obserwowałam rafy kiedy zbliżaliśmy się do Hurgady, życia na nich coraz mniej, sterczące kikuty martwych korali, obraz raczej smutny i przerażający.

 

Co do samego Egiptu czuliśmy się tam bardzo bezpiecznie, z Marsa Alam do Port Ghalib, jak pisała Adam to zaledwie 15 min drogi, zarówno w tym małym portowym miasteczku jak i sporo większej Hurgadzie, którą też odwiedziliśmy, wszyscy byli dla nas bardzo życzliwi. Widać drastyczny spadek turystyki, ale widać też,  że turyści zaczynają coraz śmielej do Egiptu powracać. Z Polski lecieliśmy pełnym samolotem gdzie, sądząc po bagażach, co najmniej 50% turystów stanowili nurkowie. Na rafach tłok trochę mniejszy, zamiast 20 łodzi przy Małym czy Dużym Bracie stało tylko ok 7 – 8. Pod wodą w związku z tym spokojnie i bez przepychanek.

 

No i na koniec jeszcze parę słów o tym czym jest  SAFARI NURKOWE. Starzy wyjadacze wiedzą, że to najlepsza forma nurkowego wyjazdu, jeżeli chcemy nurkować dużo i w fajnych miejscach. Jednak wielu świeżych adeptów nurkowania nie wie dokładnie czym to się je i co to w ogóle to SAFARI, szczególnie, że w ostatnich czasach wyjazdy do Egiptu nie były aż tak popularne, a przecież to właśnie Egipt jest kolebką tej formy turystyki nurkowej.

 

Podczas całego pobytu mieszkamy na łodzi. Na naszych wyprawach jest to duża łódź klasy VIP mieszcząca 20-28 osób oraz załogę. Po łodzi poruszamy się bez butów, wiec w przypadku Pań nie ma co zabierać szpilek, na cały wyjazd jedne japonki lub crocsy spokojnie wystarczą. Z garderobą też nie ma co przesadzać, bo większość dnia spędzamy w kostiumie kąpielowym. Do naszej dyspozycji są 3 pokłady, a na nich: 2 osobowe kabiny z klimatyzacją i łazienką, do tego duży salon ze sprzętem audio i barkiem z ciepłymi i zimnymi napojami oraz przekąskami, jadalnia, w której serwowane są śniadania, lunche i kolacje, dwa pokłady słoneczne z wygodnymi siedzeniami, leżakami itp. oraz najważniejsza dla nas część nurkowa gdzie trzymamy sprzęt i przygotowujemy się do nurkowań. 

Dzień  z życia na safari jest dość monotonny: pobudka 6:00 - nurkowanie nr 1 – tak, tak, nic mi się nie pomyliło, wstajemy o 6:00 ale naprawdę warto i uwierzcie nikt nie marudzi, po wyjściu z wody, czas na szybkie przebranie i o  8:00 śniadanie, po śniadaniu czas na relaks, 11:00 nurkowanie nr 2, 14:00 lunch, relaks po lunchu, 16:00 - nurkowani nr 3, relaks, 19:00 -20.00 dla chętnych nurkowanie nocne, 21:00 kolacja, relaks lub zabawa do rana i tak przez 5-6 dni. Pierwszego i ostatniego dnia jesteśmy zwykle w porcie jest czas na spacer, zakupy, ostatniego dnia na odsycenie się z azotu.

W Egipcie na łodziach dla osób posiadających uprawnienia, jest dostępny darmowy nitroks 28-32%, co przy tak intensywnych nurkowaniach, pozwala nam nasycać się azotem w mniejszym stopniu i nie odczuwać tak zmęczenia. Zwiększa to też bezpieczeństwo naszych nurkowań. Dlatego, każdej osobie, która nie posiada jeszcze szkolenia nitroksowego bardzo je rekomenduję, szczególnie przed wyjazdem na safari nurkowe. Na łodzi obsługa pomaga nam we wszystkim, biją butle, ubierają nas w sprzęt , zakładają płetwy, kiedy wychodzimy z wody czekają na nas ze świeżo przygotowanymi sokami (tak przynajmniej jest na łodzi, z której my korzystamy). W zasadzie nie robimy nic poza nurkowaniem, jedzeniem, relaksem i spaniem, jest czas a nadrobienie zaległości w lekturach czy filmach. Jednymi słowy safari nurkowe to idealny wypoczynek i intensywne nurkowania- czyli to czego nam potrzeba na wakacjach nurkowych! A w Egipcie dodatkowo wszystko to dostajemy w bardzo przystępnej cenie bo za jakieś 5000-5700 PLN/tydzień z przelotem w zależności od atrakcyjności trasy i opłat parkowych, i wysokości napiwku dla załogi – w cenie zakwaterowanie, całodzienne wyżywienie, napoje bezalkoholowe ciepłe i zimne, owoce, przekąski a co najważniejsze pakiet 18-20 nurkowań. Biorąc pod  uwagę komfort egipskich łodzi, niskie koszty przelotu, i bogactwo podwodnego życia, nigdzie indziej w takiej cenie tak korzystnego pakietu nurkowego nie otrzymamy.

Chcesz przeżyć taką przygodę to zapraszamy z nalofoty.pl w LITOPADZIE do Egiptu – gwarantujemy wspaniałe nurkowania i niezapomniane wrażenia i przede wszystkim relaks na słoneczku podczas kiedy u nas gościć będzie jsienna aura!

Tekst: Agata Isajew „Gagatek” i Adam Borkowski „Jezus”

 

 

Najbliższa wyprawa do Egiptu >>sprawdź termin<<

 

Ubezpieczenie nurkowe DAN

 

 

NURKOWANIE WARSZAWA

All rights reserved naLofoty.pl 2015 - 2017             

Projekt i wykonanie G@g@tek przy pomocy:  WebWave                                          

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI

WYPRAWY NURKOWE 

 

DIVE & TRAVEL CENTER naLofoty.pl

 

ul. Daleka 6/66, Warszawa 02-020

 

Pola Vision Adam Borkowski

NIP: PL 118-082-76-28; Regon: 012333784; 

Wpis do ewid.: 46132 

Kalendarz

Szkolenia PADI

Freediving

Wyprawy

Galeria

Serwis

Sklep

Kontakt

 

nurkowanie

Zadzwoń do nas: 

+48 601 30 32 31

+48 606 49 96 38

nurkowanie Warszawa

Zadzwoń do nas: 

+48 601 30 32 31

+48 606 49 96 38

Nurkowanie Warszawa