Ubezpieczenie nurkowe DAN

 

NURKOWANIE WARSZAWA

REGULAMIN SKLEPU

All rights reserved naLofoty.pl 2015 - 2020             

Projekt i wykonanie G@g@tek przy pomocy:  WebWave                                          

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI

WYPRAWY NURKOWE 

DIVE & TRAVEL CENTER naLofoty.pl

ul. Daleka 6, Warszawa 02-020 

wejście furtką od ul. Tarczyńskiej

 

 

 

 

Pola Vision Adam Borkowski

NIP: PL 118-082-76-28; Regon: 012333784; 

Wpis do ewid.: 46132

nr rachunku (mBank)

10 1140 2004 0000 3502 3006 9194

Kalendarz

Szkolenia PADI

Freediving

Wyprawy

Galeria

Serwis

Sklep

Kontakt

 

Nurkowanie Warszawa
20 marca 2016
Nurkowanie w Meksyku - cenoty i zabytki

 

Meksyk 2016, 

czyli podwodny świat Majów i Punta Allen – półwysep na końcu świata


 

Jadąc do Meksyku pierwszy raz w styczniu 2015 roku nawet nie myśleliśmy o tym, że w przeciągu 13 kolejnych miesięcy wrócimy tu aż dwukrotnie, i że ta niepozorna wyprawa jakich wiele, tak odmieni naszą nurkową ścieżkę szkolenia.Co nas tak  zachwyciło w Meksyku?

 

   Nurkowanie w Cenotach

 


Nadwodnie stanowczo wolimy Kubę, z jej roztańczonymi ulicami, tym jeszcze cudownym specyficznym klimatem zatrzymanego czasu, starymi samochodami, wszechobecną salsą i kultem El Comendante. Podwodnie jednak, szczególnie dla pasjonatów cavern i jaskiń, nic nie może się równać z Meksykiem, a dokładnie z Jukatanem - jego rozległymi systemami podwodnych rzek, to właśnie one przyciągają tu setki nurków.

Cenote [seˈnoˌte], z języka maya dzonot – to wapienne studnie, ot zwykłe dziury w ziemi, rozsiane po całym Jukatanie. Czy aby na pewno zwykłe?

Cenoty są wrotami do niesamowitego podwodnego świata, pełnego niezwykłych formacji powstałych podczas ostatniego zlodowacenia, kiedy to znacznie niższy poziom morza pozwolił na drążenie wapiennej skały przez kwaśnie deszcze, tworząc niesamowite systemy tuneli pełnych cudownych naciekowych form – stalaktytów, stalagmitów, stalagnatów. Po ociepleniu zostały one wtórnie zalane przez wodę i trwają w tej formie aż do dziś, tworząc największe i najpiękniejsze  na świecie systemy jaskiń, o krystalicznie czystej wodzie, przecudownej grze świateł i ze wspaniałym zjawiskiem jakim jest haloklina. Wszystko to owiane jest dodatkowo pełną tajemniczości kulturą Majów, cenoty bowiem były dla nich miejscem szczególnym. Nie tylko stanowiły źródło wody pitnej (co zresztą nie zmieniło się do dziś), były także wrotami do tajemniczego świata. W języku Majów słowo dzonot oznaczało przepastny, głęboki. Majowie wierzyli, że stanowią one wejście do innego świata – Xibala. Stanowiły również połączenie świata żywych i umarłych, to w nich Majowie składali ofiary ze złota, srebra, zwierząt ale także z ludzi, wierzyli też że to właśnie cenoty zamieszkuje Chac – bóg wody, roślinności, deszczu i burzy.

 

Tak jak pisałam wcześniej pierwszy raz odwiedziliśmy Jukatan w styczniu 2015 roku, celem naszej podróży było Playa del Carmen no i oczywiście nurkowanie w cenotach. No i wpadliśmy jak śliwki w przysłowiowy kompot albo raczej jak nurek w cenot. Cudowne nurkowania cavernowe rozbudziły w nas marzenia o przestąpieniu magicznej tablicy  z napisem: „Please STOP unless cave trained”

 

 

Nurkowanie Meksyk

 

Wróciliśmy do Polski, i się zaczęło – zmiana konfiguracji na sidemount, szkolenie pod okiem perfekcyjnego do bólu Tomka Michury, miesiące ćwiczeń i już w listopadzie 2015 roku wracaliśmy do Meksyku na nasz kurs Full Cave pod czujnym okiem Krzyśka Starnawskiego i nasze pierwsze, samodzielne, cudowne jaskiniowe nurkowanie w niezwykłym cenocie Minotaruro. Jednak kurs szybko minął, wróciliśmy do Polski a cenoty nam się po nocach śniły. Pozostał niedosyt i chęć powrotu do tego podziemnego, podwodnego raju.

 

Długo nie czekaliśmy, już na początku grudnia ogarnięty był kolejny wyjazd na marzec 2016. Plan był prosty, nurków cavernowych oddajemy pod czujne oko naszej sprawdzonej już ekipy z Protec Playa a my sami, już jako nurkowie cave ruszamy na głębszą penetrację.

Postanowiliśmy nurkować w tych samych cenotach co nasza cavernowa grupa, żeby „mieć ich na oku”. Wszyscy  więc odwiedziliśmy Dos Ojos – Barbie Line i Bat Cave, The Pit, Casa Cenote, Chikin Ha, Pandersa (Gardin el Eden), Carwash (Actun Ha), Grand Cenote, Tajma Ha i Dremgate. Każdy z tych cenotów jest inny, i wyjątkowy i funduje niesamowite doznania zarówno nurkom odwiedzającym tylko część cavernową jak i część jaskiniową. O ile lina cavernowa zwykle jest tylko jedna w każdym cenocie i wszędzie można znaleźć o niej informacje,  o tyle możliwości jaskiniowe są tu niezmierzone. Można przebierać w wielu drogach, wykonać niezliczoną ilość jampów i gapów, trawersy, loopy. Jedyne co trzeba wiedzieć, to gdzie dokładnie zaczyna się lina jaskiniowa. Niestety często jest ona ukryta aby przypadkiem żaden nurek cavernowy nie trafił w te istne minotaurowe korytarze, w których bez odpowiedniej wiedzy i przeszkolenia trudno jest się wydostać.

Przy pomocy google maps łatwo jest namierzyć poszczególne cenoty, jednak do namierzenia liny jaskiniowej potrzebni są lokalni przewodnicy, którzy doskonale znają topografię jaskiń, potrafią z głowy naszkicować ich plany, ze wszystkimi istotnymi szczegółami. Co więcej zgodnie z obowiązującymi od 2016 roku przepisami nie we wszystkich cenotach jest możliwość zanurkowania, pomimo posiadania odpowiednich uprawnień, jeżeli nie ma się takiego miejscowego przewodnika. Dla nas takimi osobami podczas tego wyjazdu byli Toro i Jaime z Protec, którzy poza tym, że opiekowali się pod wodą naszą cavernową grupą byli dla nas kopalnią wiedzy i zawsze służyli bezinteresowną pomocą w ustaleniu wszystkich istotnych szczegółów.

O ile podczas kursu jaskiniowego w listopadzie naszym ulubionym cenotem był Minotauro o tyle podczas tego wyjazdu to Dreamgate stał się numerem 1. Kiedy grupa cavernowa pojechała na wycieczkę do Chichen Itza, my wróciliśmy tu na kolejny dzień nurkowy. Ciasne korytarze utworzone ze stalaktytów i stalagmitów stanowiły nie lada wyzwanie nawet dla chudego jak patyk Adama, jednak pokonywanie ich dawało nam mnóstwo radości. Wreszcie była możliwość a wręcz konieczność, zdjęcia butli i puszczania ich przodem, żeby pokonać kolejny odcinek.

 

Wspomniałam wcześniej o haloklinie – niesamowitym zjawisku mieszania się wody słodkiej ze słoną. W cenotach przy wyjątkowej przejrzystości wody jest ona wprost bajeczna. Zwykle występuje na głębokości 10-14m, i przechodząc przez nią mamy wrażenie jakbyśmy na chwile tracili ostrość, wszystko staje się mętne i niewyraźne, jednak wystarczy obniżyć się lub podnieść o kilkanaście centymetrów i woda znowu staje się krystalicznie przejrzysta. Kiedy płyniemy nad halokliną, w warstwie słodkiej wody, wygląda jakbyśmy unosili się nad taflą jeziora a kiedy wynurzamy się z warstwy o wodzie słonej, to tak jakbyśmy dochodzili do powierzchni, tyle że nad nami cały czas znajduje się woda. Płynąc jako pierwsi mamy doskonałą widoczność, jednak już druga i kolejne osoby w zespole widzą efekt pracy naszych płetw, które zahaczając o obie warstwy powodują, że woda traci przejrzystość i ciągnie się za nami jak nieco zmącony, ale niesamowicie piękny tren! Przechodzące przez haloklinę światło również daje niesamowite efekty, wyostrzając jeszcze granicę połączenia obu warstw.